„Musiało minąć wiele lat zanim odnalazłem swoją pasję. Nie żałuję ich – dla mnie to proces naturalny. Coś musiałem przeżyć, coś zrozumieć by móc określić swoje potrzeby na tzw. „jesień życia”. Czego zatem dziś mi trzeba: ciszy, ładu, poczucia trwałości, otaczającej urody natury. Wszystko to znalazłem w winie. Nie chodzi mi tylko o jego smak i codzienne towarzyszenie głównym posiłkom. Myślę też o pewnym rytuale obcowania z nim, o poczuciu przeszłości i cudownym, ekscytujacym oczekiwaniu – czym ono będzie za lat kilka, kilkanascie, kilkadziesiąt. Krzew winny żyje tyle co człowiek, a najlepszy owoc daje w połowie swojego życia – czy to nie piękna i kojąca metafora?”
Marek Kondrat